Nie do końca byłem świadom, że powoli się oddalamy, przestajemy rozmawiać, interesować się swoim życiem, na odległość. Nie chcę porównywać ani stopniować, Któren bardziej, kiedy i czym się przyczyniał. Moje serce zatrzymało się tam, gdzie razem byliśmy ostatnio. Mimo nielicznych Twych słów, jeszcze nie zabiły mojej miłości, gdzieś tam sobie w kącie będzie się tlić cichaczem. Niespiesznie postoję sobie w miejscu do odwołania. Nie czuję, żebyś mnie teraz chciał, jak ja kiedyś chciałem i prawdopodobnie sam też to odwzajemniałeś. Wciąż chciałbym, ale powoli zatraca się to znaczenie, skoro nie mogę na Ciebie liczyć, nie ma Naszego życia, a w Twoim mnie nie ma. Nie rozumiem jednak, czego chcesz, bo widzę, że jednak wciąż czegoś ode mnie chcesz. Traktowałem Cię jak najbliższą Osobę, życiowego Partnera, Połówka. Przez zaniechania, milczenie i ostatnio wyrwane słowa, odrzuciłeś to. Będę żyć dalej, ale nie wiem, jak sobie wyobrażasz „nasze” „kontakty”. Nie chcę się Tobie narzucać, bo ch...
Rzeczy, wspomienia... to z pewnością boli.
OdpowiedzUsuńNa te pytania nie ma konkretnej odpowiedzi. Każdy będzie miał swoją.
OdpowiedzUsuńtak jest.
Osttanio przypadkiem w necie znalazłem opis, który mówił, że najpierw trzeba pokochac siebie, potem życie a nstępnie można pokochac kogoś innego. To bardzo dojrzałe. Znajdą się tacy, którzy stwierdzą, że egoistyczne ale moim zdnaiem rozsądne. Ksiądż A. D. Mello w swojej książce PRZEBUDZENIE (czesto o niej wspominam na swoim blogu) własnie o tym mwói, że jestesmy dla siebie, ale nie na własność, dziś ty , jutro ktoś inny, ale ty z nim czy bez niego powinieneś świcić swoim światłem.
Rzecz w tym, że w naszym wspólnym życiu trochę za dużo było mnie, a za mało Jego. Kochając siebie i życie, Jego samego i Jego potrzeby zgubiłem po drodze...
OdpowiedzUsuń